5 grudnia 2016

MYŚLAŁEM ŻEBY ODEJŚĆ

 

Witajcie, miałem napisać świadectwo wcześniej, ale zanim zebrało sie myśli... :) Ale najperw coś o mnie: 17 lat, uczeń 2 klasy LO, ceremoniarz od roku, ministrant/lektor od 2005. Tak, zaczynałem gdy miałem 5 lat. Oczywiście na początku byłem "parafialnym celebrytą" - wszystkie babcie zachwycały się, że taki mały i służy, tak pięknie stoi itp. Jak to się stało, że pojechałem na kurs? Byłem wybrany na to "stanowisko" z dobre 3, 4 lata przed. Czekałem tylko na sam kurs. Zawsze byłem zainteresowany tym, co się dzieje na ołtarzu, posługiwaniem z kadzidłem, procesjami itd.

Jednak cały czas nie było tak kolorowo. Na początku ubiegłego roku zaczął się kryzys... po co tam jestem? czy nie lepiej było by odejść? czy na ołtarzu coś się naprawdę dzieje?  Byłem juz przekonany, żeby pojechać na kurs, przygotować następce i odejść... Jednak wyjazd dał mi tak potężnego kopa, podmurował wewnetrznie i dał przekonanie, że podczas tego najważniejszego momentu Mszy św. przychodzi na ołtarz sam Chrystus i umiera za mnie... Również, jak większość kolegów z kursu, zainteresowałem się starym rytem. Służyłem na kilku Mszach, jest to niesamowite uczucie. Jednak po kursie przyszło codzienne życie - pierwsze kroki w tworzeniu tzw. "przejść" przed Ewangelią, pierwsze posługiwanie przy biskupie, święta Wielkanocne... Ale posługa ceremoniarza to nie tylko uroczystości i święta - to również i odpowiedzialność za liturgię. Jeśli coś pójdzie nie tak, to wina leci na ceremoniarza. Smutne jest to, że nie wszyscy rozumieją, po co to wszystko jest. Przejścia z Ewangeliarzem, okadzenia ołtarza, darów, ludu... Nie raz zostałem odesłany z tzw. "kwitkiem" - Nie ma czasu; Co młody może wiedzieć? - mówiono. Ale to jest zadanie ceremoniarza - aby liturgia była godna i piękna. Jednak nie można popadać w skrajność. Eucharystia to nie tylko spis przepisów w OWMR-rze, jest to pokarm dla duszy i uwielbienie Jezusa.

Jaki powinnien być ceremoniarz? Odpowiedzialny, cierpliwy i karny. Dla mnie jest to podstawa. W żadnym wypadku nie powinnien odnosić się nieprzyjaźnie do innych wspólnot. Wszyscy należymy do tego samego Kościoła! Przysłowiowy "OWMR" i Tradycja są ważne, ale nie na tyle, by powodowały spory i podziały!

Podsumowując... co dał mi kurs? Umocnienie wiary i wielu, wielu nowych znajomych. Również taką szczerą radość przed uroczystościami. Lubię te wszystkie przygotowania, próby. Daje mi to potężnego "kopa". Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia w przygotowaniu Pasterki :)

 

Bartek

Galerie

Zobacz zdjęcia z wydarzeń

VIDEO

Dobry pokarm dla duszy

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
61 0.17375183105469